środa, 31 grudnia 2014

13. "Please don't leave me"

Justin's  POV

Kiedy wróciłem do domu od razu rzuciłem się na łóżko wypłakując swoje oczy. Tak.. Płakałem. Po raz pierwszy od czterech pieprzonych lat płakałem.

Nie mogłem uwierzyć w to jak bardzo zmieniło się moje życie w jedną noc. I to nie na lepsze. Ale jeśli patrzymy na to w ten sposób, zmieniło się również tej nocy kiedy pokłóciłem się z Emmą cztery lata temu.
Spieprzyłem to, spieprzyłem nas.

To nie było w porządku.. Justin jesteś największym palantem na świecie. Nie zasługujesz na nią.
Wślizgnąłem się pod łóżko i znalazłem pudełko pełne zdjęć z dzieciństwa.

Zdjęć które złamały moje serce na jeszcze więcej kawałeczków, jeśli to było w ogóle możliwe, i przypomniało mi tak wiele zdarzeń które z nią przeżyłem.

No one's POV

"Mamusiu nie chcę tam iść" Czteroletni brązowooki chłopiec powiedział swojej mamie.

"No chodź Justin, pokochasz to!" Powiedziała chcąc dodać mu otuchy. "Ale ale.." Mały chłopiec próbował powiedzieć coś przekonującego ale nie udało mu się.

Rozglądał się swoimi niewinnymi oczkami szukając czegoś co przykułoby jego uwagę.

Był w parku.. Wypełnionym dziećmi i rodzinami. Usiadł pod zjeżdżalnią nie dbając o to że ktoś może chciałby z niej zjechać.

Jego cierpliwie czekanie zostało przerwane przez słodki głos dziewczynki krzyczącej na niego.
"HEJ TY NA DOLE!! UWAŻAAAAAJ" Mała figura zjeżdżała w dół i zanim blondyn mógł zareagować, dziewczynka spadła na niego. Zaczęła chichotać gdy spojrzała na niego swoimi pięknymi brązowymi oczami.

"Strasznie przepraszam, jesteś cały?" Zapytała miękko.

Nie mógł znaleźć słów by jej odpowiedzieć, nadal zszokowany nieznaną mu dziewczynką leżącą na nim.

"Halo?" Dziewczynka zawołała. "Leżysz na mnie." Blondyn powiedział.

"Oh przepraszam." Szybko wstała i poprawiła swoje ubrania. Chłopiec również się podniósł i nagle zaczął śmiać się z niczego.

Brunetka uniosła swoją malutką brew i położyła rękę tam gdzie kiedyś będzie miała biodra.
"To było takie zabawne." Nadal się śmiał. "Powinniśmy to kiedyś powtórzyć." Śmiech chłopca był świeży i zaraźliwy co sprawiło że dziewczynka również się roześmiała.

"Jestem Justin. Justin Bieber." Wyciągnął w jej stronę swoją małą dłoń. Brunetka spojrzała dziwnie na jego dłoń.

"Jestem Emma Lockhart i podawanie sobie dłoni w naszym wieku jest dziwne, widziałam jak moja mamusia i tatuś tak robią." Zachichotała.

Justin zgodził się. Dzieci ciągle się śmiały i opowiadały sobie różne historie z ich życia. Od razu się zaprzyjaźnili ale Justin bał się że może jej już więcej nie zobaczyć ale Emma jakoś wiedziała że jeszcze go spotka.

Kiedy dotarli do domu, ktoś zapukał do drzwi. Pattie Mallette zadyszała kiedy zobaczyła swoją dawną najlepszą przyjaciółkę Mandy stojącą przed drzwiami z małą dziewczynką mniej więcej w wieku Justina. Przytuliły się i weszły do środka.

Nagle pojawił się Justin i kiedy tylko zobaczył brązowe włosy Emmy pobiegł do niej i uśmiechnął się szeroko. Dzieciaki dowiedziały się że ich mamy przyjaźniły się od bardzo dawna i planowały nadrobić stracony czas. Od wtedy wiedzieli że ich przyjaźń będzie wieczna... i to sprawiło że Justin i Emma skakali z radości.

Więcej łez wypłynęło z orzechowych oczu Justina kiedy jego umysł pokazywał mu jego dzieciństwo jak film, coś bolesnego ale pięknego.

"Em! Emmy!" Blondyn krzyknął.

"Tu jestem Jay." Brunetka z czekoladowymi oczami uśmiechnęła się do niego.

"Jesteście gotowi do wyjścia?" Pattie zapytała uśmiechając się do sześciolatków.

"TAAAAK." Krzyknęli podskakując.

"Ok, no to w drogę! Nie ma czasu do stracenia!"  Mandy otworzyła drzwi samochodu. Oczywiście Emma i Justin siedzieli obok siebie. Nieważne co, oni zawsze siedzieli razem.

"Jay?" Dziewczynka położyła swoją małą dłoń na dłoni blondyna.

"Tak Emmy?" Odpowiedział. "Obiecał że już na zawsze będziemy najlepszymi przyjaciółmi." Wyszeptała.

"Obiecuję ci że już na zawsze będziemy najlepszymi przyjaciółmi." Ścisnął delikatnie jej dłoń.
Twarz Emmy rozjaśniła się a jej oczy zaczęły błyszczeć.

"Kocham cię Jay." Przytuliła go niespodziewanie ale chłopiec od razu odwzajemnił uścisk.

"Też cię kocham Emmy."

Pattie i Mandy siedziały uśmiechnięte z przodu przyglądając się dzieciom, uprzednio robiąc im zdjęcia..

W jaki sposób tak piękna przyjaźń mogła zostać zniszczona w jednej chwili? Coś tak silnego po prostu zniknęło.

Justin siedział w swoim domku na drzewie gapiąc się w sumie na nic kiedy usłyszał głośny płacz. Zbiegł na dół szukając płaczącej osoby.

Jego serce zatrzymało się kiedy zobaczył małą figurę swojej najlepszej przyjaciółki leżącej na ziemi.

"Emmaaaa." Krzyknął biegnąc w jej stronę. Brunetka powoli otworzyła oczy i zamrugała. Jej policzki były spuchnięte a oczy czerwone.

Jej szczęka krwawiła.

"T-to bo-boli" Zaszlochała.

Justin nie wiedział co robić więc sam zaczął płakać i zawołał Pattie, która przyszła tak szybko jak mogła i zabrała Emmę do szpitala.

"Proszę nie zostawiaj mnie." Piękna siedmiolatka błagała swojego najlepszego przyjaciela.

"Nigdy cię nie zostawię Em." Pocałował ją w czoło.

Pamiętał jak jego tata zawsze całował jego mamę w czoło gdy była smutna.

Kiedy pielęgniarka przyszła i zabrała Emmę chłopiec został tam i wyszeptał cichutko 'kocham cię' do swojej najlepszej przyjaciółki.

Pokręcił głową i wytarł łzy.

Wszystkie te wspomnienia z jego dzieciństwa są wypełnione nim i Emmą. Wspomnienia które zawsze były w jego umyśle.

Stracił swoją najlepszą przyjaciółkę i zapewne nigdy jej już nie odzyska. Wiedział, że nawalił ale nie wiedział co zrobić by ją odzyskać.

Emma była jego najlepszą przyjaciółką, jego pierwszą przyjaciółką. Dzielił z nią życie. Pattie, Jeremy i reszta jego rodziny oczekiwali że zawsze będą razem. Nawet Jazzy która była mała kiedy Emma odeszła, nadal o niej pamiętała i pytała o nią Justina.

Jazzy dorastała słuchając niekończących się wspomnień Justina i Emmy, tak jakby to była bajka. Zawsze przychodziła i pytała swojego starszego brata o tak zwaną piękną Emmę Lockhart.

Jak mógł być na tyle głupi by znów ją tak zranić?

To jest coś czego nigdy sobie nie wybaczy... Ale nie miał zamiaru się poddać.

Jego najlepsza przyjaciółka i on obiecali sobie kiedyś że będą razem na zawsze i nie zamierzał łamać tej obietnicy...

"Zdobędę cię z powrotem Emma. Bez względu na wszystko, muszę to naprawić." Powiedział łamiącym się głosem i zamknął oczy.

Justin's POV

Obudziłem się wcześnie rano.. Cóż, nie jestem pewien czy w ogóle spałem. Nie mogłem spać przez myśli o Emmie.

Wziąłem szybki prysznic i wyszedłem z pokoju.

"Dzień dobry skarbie." Mama mnie przywitała. "Hej mamo." Pocałowałem ją w policzek.

"Chciałam na ciebie wczoraj poczekać, ale byłam zmęczona i zasnęłam." Powiedziała. "W porządku."

"No więc, jak było?" Zapytała i zaczęła coś gotować.

"Było.." Westchnąłem. "Było okej." Skłamałem. Spojrzała na mnie i uniosła brew.

"Nie okłamuj mnie, jestem twoją matką i znam cię bardzo dobrze." Rzuciła mi gniewne spojrzenie.

"To nic takiego" Machnąłem ręką.

"Justinie Drew Bieberze nie waż się kłamać i powiedz mi co się wczoraj stało." Zaczęła się złościć.

"Wczoraj był najgorszy dzień z mojego życia okej? Wczoraj odkryłem, że zraniłem moją najlepszą przyjaciółkę dwa razy." Mój głoś się załamał.

"C-co masz na myśli mówiąc zraniłem moją najlepszą przyjaciółkę dwa razy?" Wyjąkała.

"Pamiętasz Emmę Lockhart? A tą czerwonowłosą dziewczynę? Więc, to jedna i jedyna Emma Lockhart. Moja najlepsza przyjaciółka odkąd miałem cztery lata.. Córka Mandy" Mój głos był wypełniony frustracją.
Spojrzałem na mamę ale miała spokojny wyraz twarzy. Nic nie mówiła i trochę mnie to zaskoczyło biorąc pod uwagę to jak bardzo moja mama kochała Emmę.

"Mamo?" Spojrzała na mnie. "Dlaczego nie jesteś zaskoczona?" Zapytałem.

"Bo o tym wiedziałam." Wyszeptała i zamknęła oczy. "C-co?" Byłem w szoku.

"Twój tata i ja od początku wiedzieliśmy że to ona i ona sama nam to przyznała ale obiecaliśmy jej że nic ci nie powiemy." Powiedziała głośniej. Usiadłem i położyłem głowę między nogi.

"Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?" Pokręciłem głową.

"Bo jej obiecaliśmy że nic ci nie powiemy, nie mogłam jej oszukać." Wymamrotała.

"GDYBYŚ TYLKO MI POWIEDZIAŁA NIC Z TEGO WSZYSTKIEGO BY SIĘ NIE STAŁO." Wykrzyczałem.

"Co się stało Justin? Co ty do cholery zrobiłeś?" Była zmieszana.

"Co się stało? Nic się nie stało. Tylko tyle że kurewsko zraniłem Emmę. Znowu. Sprawiłem że uwierzyła że idzie ze mną na bal a dzień przed nim Miranda rzuciła ją za mnie a jedyne co do niej powiedziałem to głupie przykro mi. To wszystko przez ten głupi zakład. Więc ta, cały ten czas byłem przy tej 'nowej' Emmie żeby wygrać zakład a wczoraj ona pokazała się i rzuciła mi w twarz to jak bardzo ją zraniłem i że była TĄ Emmą przez cały czas. Jakim ja byłem palantem. Skończyło się na Emmie krzyczącej jak bardzo mnie nienawidzi za to co jej zrobiłem."

Kiedy skończyłem mówić poczułem dłoń uderzającą o mój policzek. Spojrzałem w górę łapiąc się za lekko już napuchniętą twarz i zobaczyłem moją mamę z ręką w górze i unoszącą się klatką piersiową
.
"Jak mogłeś zrobić coś takiego Justinie Drew Bieberze?" Łzy spływały po jej policzkach.

"Twój tata i ja nie wychowaliśmy cię w ten sposób. Uczyliśmy cię byś nigdy nie doprowadził kobiety do placzu i nigdy nie grał na jej uczuciach bawiąc się nią. Zraniłeś ją. Zawiodłam się na tobie.. Nie mogę nawet na ciebie patrzeć." Jej słowa mnie zmiażdżyły.

"Jak mogłeś to zrobić.. w szczególności Emmie? Po prostu.. nie mogę w to uwierzyć." Pokręciła głową i odeszła wycierając swoje łzy.

Stałem trzymając się za policzek i patrząc na miejsce w którym stała moja mama jeszcze chwilę temu.
'Wow Justin zapewne jesteś z siebie bardzo dumny.' Usłyszałem głos w mojej głowie. Słowa ociekały sarkazmem.

Gdybym tylko mógł z nią porozmawiać..

Emma's POV

"Więc wszystko było w porządku?" Mama postawiła przede mną śniadanie.

"Tak, było niesamowicie. Zostałam królową balu." Powiedziałam gryząc tosta.

"Kto był królem?" Przełknęłam ciężko jedzenie.

"Justin." Prawie wyplułam jedzenie przy wymawianiu jego imienia. "Oh." To było jedyne co powiedziała.

Moi rodzice wiedzieli że Justin wystawił mnie dzień przed balem, ale nie wiedzieli co się dokładnie stało.
Dlaczego? Cóż moi rodzice zawsze kochali Justina tak jakby był ich własnym synem i powiedzenie im czegoś takiego zepsułoby wszystko.

"Mamo." Powiedziałam cicho przypominając sobie, że muszę powiedzieć jej o Harry'm.

"Tak skarbie?"

"Harry zapytał mnie wczoraj czy zostanę jego dziewczyną i powiedziałam tak." Wymamrotałam.

"O mój boże skarbie tak się cieszę! Harry to dobry chłopak, wiesz że bardzo go lubię i jestem szczęśliwa że jesteście razem."

"Kto jest razem?" Mój tata przerwał. "J-ja.. Więc." Przeczesałam włosy ręką.

"Ja i Harry." Przygryzłam warę i uważnie obserwowałam reakcję mojego taty. Był poważny. Wziął głęboki oddech i przemówił.

"Sara Emma Lockhart nie możesz mieć chłopaka.. Jesteś za młoda." Bla bla bla. Tata dawał mi codzienną dawkę swoich mądrości dopóki mama nie odkaszlnęła.

"Brian jestem pewna że Sara wie co robi i jest w odpowiednim wieku by umawiać się na randki, a tak swoją drogą jestem szczęśliwa że to akurat Harry." Uśmiechnęła się.

"Okej.. Możesz się z nim umawiać, ale lepiej żeby tu przyszedł i formalnie ze mną porozmawiał, okej?" Wskoczyłam mu w ramiona.

"Dziękuję tatusiu. Oczywiście że przyjdzie." Pocałowałam go w policzek a on się uśmiechnął. Wzięłam telefon i wybrałam numer Harry'ego.

"Halo?" Jego głęboki głos wypełnił moje uszy. "Hej." Powiedziałam zawstydzona.

"Skarbie!" Nawet przez telefon mogłam wyczuć że się uśmiecha.

"Dzwonię żeby powiedzieć hej i chciałam zapytać czy dzisiaj wpadniesz." Przygryzłam wargę.

"Otwórz drzwi" Zaśmiał się. Otwórz drzwi? Co?

"Huh?" Wymamrotałam ale przerwał mi dzwonek do drzwi.

"JA PÓJDĘ." Powiedziałam i zaczęłam biec w stronę drzwi.

Otworzyłam drzwi i zobaczyłam mojego super przystojnego chłopaka trzymającego bukiet róż.

Największy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam był umieszczony na jego idealnych czerwonych ustach odkrywając jego białe zęby. Jego loki były niedbale ułożone w bardzo seksowny sposób.
Wskoczyłam na niego a on złapał mnie i połączył nasze usta w słodkim pocałunku. Uśmiechnęłam się przez pocałunek a on postawił mnie na ziemię.

"No witaj kotku." Zaśmiał się. "Wybacz, chyba się trochę stęskniłam." Przyznałam.

"Też się stęskniłem ale stwierdziłem, że chyba byś nie chciała żebym tak zareagował." Podrapał się w tył głowy.

"Głupek." Popchnęłam go żartobliwie. "Zgadnij co? Mój tata chce z tobą rozmawiać." Harry przełknął ciężko ślinę i spuścił wzrok.

"A co jeśli on nie chce żebym był z tobą?" Zapytał prawie szepcząc.

"Nie martw się, on nie chce nikogo ze mną." Zaśmiałam się a on spojrzał na mnie przerażony.

"Ale już z nim rozmawiałam i to zaakceptował, po prostu chce ustalić kilka rzeczy czy coś."

"Okej." Wymamrotał.

Po rozmowie z rodzicami poszliśmy na podwórko i usiedliśmy przy basenie. Moja głowa na jego ramieniu i jego ręce przytulały mnie do niego.

To było takie przyjemne, takie dobre. Czułam się bezpiecznie, jakby nic innego nie miało znaczenia. Był dla mnie dobry. Zaczynałam darzyć go prawdziwymi uczuciami nawet jeśli moje uczucia do Justina nadal nie wygasły.

Cieszyliśmy się chwilą kiedy mój telefon zaczął wibrować.

Odblokowałam go i zobaczyłam nową wiadomość. Prawie upuściłam telefon gdy ją przeczytałam.

'Emma wiem że mnie nienawidzisz i nie chcesz ze mną już nigdy przenigdy rozmawiać ale serio cię potrzebuję. Tu nie chodzi o mnie. Tylko o Jazzy i Jaxon'a. Proszę przyjdź. - Justin albo największy palant na tej planecie.' Patrzyłam na telefon nieruchoma. Nie mówiąc ani słowa.

"Kochanie? Co się dzieje?" Harry zapytał. Nie odpowiedziałam ale oderwałam wzrok od telefonu i spojrzałam na niego.

"Kto do ciebie napisał?" Dałam mu telefon i czekałam na jego reakcje przygryzając wargę.

Nie mogę iść.. Oczywiście że nie pójdę..

Ale.. Chodzi o Jazzy i Jaxon'a.. Nie mogę trzymać się od nich z daleka.

Przez ten czas który spędzałam z Justinem zawsze się z nimi bawiłam, opowiadałam historie, urządzałam małe przyjęcia z herbatą z Jazzy, bawiłam się w bohaterów z Jaxon'em albo z nimi gotowałam.

Stali się dla mnie jak młodsze rodzeństwo. Jazzy zawsze była dla mnie jak młodsza siostra ale teraz poznałam też Jaxon'a. Zrobiłabym dla nich wszystko...

"Słońce, myślę, że powinnaś iść."Harry powiedział.

"Nie wiem.."

"Idź, będzie dobrze, wiesz że go nienawidzę ale chodzi o jego rodzeństwo. Powinnaś dowiedzieć się o co chodzi." Jego głos był tak przekonujący że prawie automatycznie się zgodziłam.

"Tylko jeśli pójdziesz ze mną." Powiedziałam.

_______________________________________________________

I'm baaaaaaaaaaaack!!
No więc przepraszam że to tyle trwało, ale jestem! Nie wiem w jakie dni będę dodawała nowe rozdziały, nie wiem czy dam radę dodawać je regularnie, ale będę się starała jeśli nadal mam dla kogo!
Wracając do rozdziału, jak wam się podoba? Myślicie że Justinowi uda się odzyskać Emmę?
Emma i Harry są słodcy ale i tak wolałabym tam Justina haha:(

Oh, no i Szczęśliwego Nowego Roku!!! Życzę Wam wszystkiego co najlepsze i żebyście trzymali się noworocznych postanowień!! Jestem kiepska w życzeniach więc wyobraźcie sobie że napisałam tutaj coś super czy coś haha,
Wasza @bonjouregomez!

PS. Prosiłabym wszystkich którzy przeczytali ten rozdział o komentarz żebym wiedziała ile was tu jest!! Jak się postaracie to nowy rozdział w niedzielę!